::O nas>Wojtek Błaszak
Wojtek Błaszak


Wojtek Błaszak
to ja,
Ujrzałem ten przepiękny świat, dnia 13 miesiąca sierpnia 1957 roku. A że mój tato Władysław był muzykiem, ja też zaraz zacząłem bardzo głośno śpiewać to znaczy ryczeć. Mama moja Irena tuliła mnie od rana do wieczora, a ja ryczałem. Przez to ryczenie posłano mnie do szkół muzycznych, które jako tako pokończyłem, a do ryczenia, czyli śpiewania doszły jeszcze klawisze. Struny mnie nie pociągały, bo mam pokojowe usposobienie i nie znoszę szarpania. Klawisze mi się spodobały ze względu na swoją prostotę. Co czarne to czarne a co białe to białe. No i sporo instrumentów do wyboru. Związałem się więc z nimi zawodowo, jako tako stanąłem na nogi i postanowiłem założyć rodzinę.
Najpiękniejsza kobieta świata o cudnie brzmiącym polskim imieniu Hanka (tak ma w dowodzie) ku mojej wielkiej radości, zgodziła się abyśmy założyli spółkę, czyli małżeństwo. Na efekt naszej współpracy nie trzeba było długo czekać. Zaczęły przychodzić na świat kochane ryczące dzieciaki. A że genetycznie byli obciążeni muzyką (po dziadku i ojcu) to każde z nich też sobie coś wybrało.
Tadeusz pokochał klawisze, Kasia flet poprzeczny, a najmłodsza Patrycja gajgi, czyli skrzypce.
Kiedy zawitała do nas demokracja, postanowiłem i ja założyć prywatny biznes. A że najlepiej w życiu wychodzi mi granie i śpiewanie, nazwałem tą firmę Wojt-Studio, a zajmuję się wszystkim co związane jest z muzyką. Nauczanie gry, naprawy i strojenie instrumentów, aranżowanie utworów, koncerty okolicznościowe, gram na organach w kościele, prowadzę chór i jak na rasowego muzyka przystało, chałturzę aby przeżyć.
I tak spokojnie od koncertu do koncertu, od lekcji do lekcji biegło moje życie. I myślałem że w spokoju doczekam starości.
Aż tu zjawia się dwóch facetów, zakręconych tak jak ja, którzy wspaniałe rzeczy piszą i nieźle wykonują. Hirek i Wojtek bardzo mi się spodobali. Namówiłem córkę Kasię i zaczęliśmy wszyscy razem.
Oczywiście grać i śpiewać nic więcej. A co z tego wyjdzie - zobaczymy.
::O nas>Wojtek Błaszak